Bertus Rozemeijer - mój wielki Mistrz!

Znam wiele sław branży wędkarskiej. Bertus Rozemeijer jest jednak wyjątkowy. Jestem bardzo dumny, że ​​mogę nazwać go PRZYJACIELEM. Jestem pewien, że każdy, kto go kiedyś spotkał, może potwierdzić, że to niezwykle rzadkie połączeniem doskonałego i odnoszącego sukcesy wędkarza oraz błyskotliwej, ciepłej, otwartej osoby z unikalnym poczuciem humoru. Muszę też wspomnieć, że spędziłem wiele godzin na łodzi Bertusa i wiele mnie nauczył. Otworzył mój umysł na nowe techniki i pomysły wędkarskie i bardzo mi pomógł w mojej pracy projektanta. Bertus zaczął pisać na prośbę holenderskiego wydawcy „Beet magazine” w 1980 roku. W tym czasie miał już zasłużoną reputację łowcy dużych szczupaków przy pomocy wędziska muchowego. Beet to magazyn-córka Blinkera, największego magazynu wędkarskiego w Europie. Niedługo po opublikowaniu pierwszych artykułów Bertus napisał swoją pierwszą książkę o połowach drapieżników - szczupaka, sandacza i okonia. W ciągu zaledwie kilku lat sprzedano jej ponad 20.000 egzemplarzy. Od tego czasu Bertus był częstym gościem na łamach wielu czasopism w Europie - głównie Holandii, Niemiec i Anglii. W latach osiemdziesiątych Bertus napisał kilka innych książek o łowieniu na przynęty sztuczne. W tym czasie pracował jako konsultant dla firm Rapala i Shimano. W połowie lat osiemdziesiątych Bertus wprowadził do Europy i opisał technikę połowu sandaczy na jiga wertykalnego. Teraz jest to jeden z najpopularniejszych i najskuteczniejszych sposobów połowu dużych sandaczy na naszym kontynencie. Przez ostatnie siedem lat Bertus stworzył własną, odnoszącą sukcesy linię wędek dla Ultimate Hengelsport, jednej z wiodących firm zajmujących się sprzedażą i produkcją w Europie. W ciągu ostatnich sześciu lat Bertus współpracował też z polską firmą Salmo przy tworzeniu wysokiej jakości linii przynęt dla wędkarzy sztucznych. Współpracuje również blisko z firmą Mann’s dla której opracował linię najwyższej jakości przynęt miękkich dla łowców szczupaków i sandaczy. Bertus złowił setki dużych szczupaków w całej Europie a wiele z nich przekroczyło masę 40 Lb.

Piotr Piskorski: Od jakiej metody zaczynałeś swoją przygodę z wędką?

Bertus Rozemeijer: W wieku 7 lat łowiłem leszcze i płocie na spławik.

PP: Jak długo łowisz ryby? Jak długo na przynęty sztuczne?

Bertus Rozemeijer: Zacząłem łowić na przynęty sztuczne w wieku 14 lat. Po pierwszej rybie złowionej przy pomocy spinningu rzadko nastawiałem się już na inne ryby niż drapieżniki..

PP: Czy łowienie na przynęty sztuczne jest twoją ulubioną metodą? Jeśli tak to dlaczego?

Bertus Rozemeijer: Rzeczywiście łowienie na przynęty sztuczne to coś dla mnie szczególnego. Wędkarz spinningowy musi posiąść umiejętność skutecznego prowokowania drapieżnika.

PP: Czy pamiętasz pierwszą rybę złowioną przez ciebie na przynętę sztuczną?

Bertus Rozemeijer: Oczywiście że pamiętam. Był to sandacz o długości 50 cm i wziął na obrotówkę.

PP: Jakie ryby łowisz najchętniej?

Bertus Rozemeijer: Sandacze. Sa to ryby tak niewiarygodnie głupie, że średnio łowię 50 sztuk dziennie, oczywiście na przynęty sztuczne. W lato trolling, w zimie jigowanie. Dla mnie jednak „najchętniej” ma wiele wspólnego z „najłatwiej”. Moim ulubieńcem jest rzecz jasna szczupak.

PP: Jakie są twoje największe sukcesy wędkarskie i rekordy?

Bertus Rozemeijer: Oh było ich sporo. Mógłbym napisać niezłą książkę na ten temat. Mój największy szczupak mierzył 128 cm, sandacz 98 cm (i złowiłem dwa takie), sum 190 cm. Potem należałoby wymienić sporo morskich gatunków.

PP: Czy mógłbyś opowiedzieć nam choćby o jednej wędkarskiej przygodzie, której nie zapomnisz do końca życia?

Bertus Rozemeijer: To zajęłoby zbyt wiele miejsca. Ale obiecuję – zrobię listę niesamowitych przygód z rybami, których nigdy nie zapomnę i umieścimy je na stronie Salmo!

PP: Kiedy zacząłeś odnosić pierwsze sukcesy wędkarskie?

Bertus Rozemeijer: W dzieciństwie. Łowiliśmy z kolegami tak, że każdy napełniał rybami wiadro. Na koniec dnia połowy były liczone a ryby wracały do wody.

PP: Czy kiedykolwiek miałeś wędkarskiego instruktora, „guru”, który uczył cię właściwej prezentacji przynęt?

Bertus Rozemeijer: Nigdy nie miałem takiego nauczyciela. Później, w wieku lat piętnastu czy coś takiego, zacząłem intesywnie czytać książki wędkarskie i wtedy oczywiście sporo się nauczyłem.

PP: Jakie są twoje ulubone łowiska w twoim kraju i za granicą?

Bertus Rozemeijer: Zawsze mam sporą trudność aby odpowiedzieć na to pytanie. Przeżyłem wspaniałe chwile w Meksyku, oszalałem na punkcie Lake of the Woods w Kanadzie, kocham też szwedzkie szkiery dużo bardziej niż jakiekolwiek jezioro w Holandii choćby za ich piękno. Jeśli miałbym wybrać tylko jedno miejsce to byłoby to właśnie szwedzkie wybrzeże Bałtyku.

PP: Czy zabierasz złowione ryby do domu? Czy wypuszczasz okazy, które długo holowałeś?

Bertus Rozemeijer: Wszystkie ryby wypuszczam. Robimy tak w Holandii dla ochrony idei wędkarstwa. Każda niemal ryba ma zrobione zdjęcie. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że te same ryby są łowione dwa, trzy razy w roku. Na spotkaniach, gdy z przyjaciółmi oglądamy zdjęcia i slajdy złowionych okazów szczupaków np. stwierdzamy, że niektóre ryby są łowione wielokrotnie w ciągu sezonu. Przy okazji poznajemy zwyczaje gatunku, gdzie przebywają osobniki w zależności od pory roku, jak szybko rosną albo chudną, w jakich miejscach złowiono największe okazy, etc.

PP: Co myślisz o mocno propagowanej ostatnio ideologii catch&release?

Bertus Rozemeijer: To bardzo głupie nie praktykować catch&release! Przede wszystkim, aby ryba stała się okazem, potrzebuje 10ciu lub więcej lat. Bardzo ważna jest czysto komercyjna wartość takiego okazu. Spójżcie na p.11. W Holandii łowimy tego samego szczupaka wiele razy. Większość wędkarzy wydaje mnóstwo pieniędzy aby złowić taki okaz. Jeśli im się nie powiedzie mogą nawet porzucić wędkarstwo na korzyść innego zajęcia. Dzięki C&R każdy wędkarz ma dużą szansę stawić czoła okazowi. Jeśli łowisz duże ryby, dużo chętniej wydajesz pieniądze na swoją pasję – kupujesz lepsze wędziska, więcej przynęt, lepszą łódź, itd. W takim małym kraju jak Holandia, wędkarze wydają na swoje hobby 500 mln. Euro rocznie, tworząc w ten sposób miejsca pracy i pozytywnie wpływając na gospodarkę.

PP: Ile zwykle czasu zajmuje ci hol średniej wielkości szczupaka lub muskie?

Bertus Rozemeijer: Hol szczupaka czy muskie, o długości powiedzmy 90 cm, zajmuje mi około 2 – 3 minuty a następne 2 minuty odhaczenie, zdjęcia i wypuszczenie.

PP: Jak lądujesz swoje ryby?

Bertus Rozemeijer: Wszystkie ręką, zwykle pod skrzela.

PP: Jak długo trwa twój sezon wędkarski i jaki jest twój główny cel w nadchodzącym sezonie?

Bertus Rozemeijer: W Holandii otwarcie sezonu następuje z początkiem czerwca a zamknięcie z początkiem kwietnia. Z jakiegoś powodu nie mogę przekroczyć tych 128 cm w szczupaku. Na razie złowiłem 3 sztuki po 127 cm i wiele pomiędzy 120 i 125 cm. Tak więc mój cel to na razie szczupak 130 cm!

PP: Jakiego sprzętu używasz do połowu twojego ulubionego gatunku?

Bertus Rozemeijer: Najczęściej wędziska jerkowego ale lubię też łowić muchówką. Jeśli jezioro, na którym łowię jest mocno sfalowane i trudno utrzymać prawidłowy dryf, łowię na trolling.

PP: Jakich przyponów używasz podczas łowienia drapieżników?

Bertus Rozemeijer: Obecnie eksperymentuję z fluorocarbonem. Jeśli pochodzi od dobrego producenta (Sufix, Climax) przypony z niego są bez zarzutu. Stosuję także przypony tytanowe i mogę tylko powiedzieć, że ten materiał jest rzeczywiście niezawodny.

PP: Od jakich przynęt sztucznych zaczynałeś swoją karierę?

Bertus Rozemeijer: Obrotówki marki Ondex. Właściel sklepu, w którym zostawiałem sporo pieniędzy czuł się nawet z tego powodu nieco zakłopotany. Do diabła – co tydzień kupowałem u niego całe pudło obrotówek! Kiedy więc pod koniec miesiąca kasa się kończyła dostawałem od niego w prezencie pudełko japońskiego złomu.

Nasze pierwsze spotkanie - 1995 targi EFTTEX w Amsterdamie
 

PP: Czy łowisz wyłącznie na przynęty sztuczne czy może stosujesz też naturalne?

Bertus Rozemeijer: O tak – czasami łowię na przynęty naturalne. Właśnie łowca szczupaków może skorzystać z tak wielu różnych metod, które rozszerzą jego wiedzę i umiejętności, że byłoby głupio nie spróbować tego i sprawdzić swoich sił w różnych okolicznościach.

PP: Jakie rodzaje sztucznych przynęt stosujesz najczęściej?

Bertus Rozemeijer: To zależy gdzie wędkuję. W kanałach i małych zbiornikach lubię łowić na Percha 12 Salmo. Dla mnie to najbardziej łowna przynęta jaką kiedykolwiek wynaleziono. Na dużej wodzie stosuję głównie Fatso i oczywiście Slidera. Bardzo lubię też łowić na przynęty powierzchniowe wczesnym latem. Kiedy już raz spróbujesz tego sportu, trudno później przestawić się na tradycyjne (i zwykle skuteczniejsze) łowienie.

Czas pracy dla dystrybutora Salmo w krajach Beneluxu - firmy Ultimate Hengelsport.
 

PP: Czy masz ulubioną przynętę? Jeśli tak to jaka to?

Bertus Rozemeijer: Jeszcze raz – Salmo Perch 12. Nie jest to przynęta fair w stosunku do szczupaków! Czy muszę coś dodawać?

PP: Twoja ulubiona przynęta Salmo. Jaki jest twój ulubieniec na szczupaki i muskie? Jakie są na inne gatunki?

Bertus Rozemeijer: Patrz p. 22. Wędkartwo to jednak nie tylko łowienie ryb. Gównym celem powinna być dobra zabawa z przyjaciółmi na wodzie. Jeśli o to chodzi to uwielbiam jerkbaity i jak już mówiłem przynęty powierzchniowe.

PP: Czy łowisz na jerkbaity, glidery itp. Jeśli tak to jakie efekty dzięki nim uzyskujesz?

Bertus Rozemeijer: Właściwie jerkbaity to przynęty bardzo stare. Były już używane przez indian w Ameryce od diabeł wie ilu wieków. Faktem jest, że jerkbaity łowią dużo ryb. Ważna jest też wspaniała zabawa jaką ma przy tym wędkarz. W tej metodzie połowu drapieżników to właśnie wędkarz może wykreować swój własny styl prezentowania przynęty rybie. A jeśli chodzi o mnie? Łowienie na jerkbaity i twitchbaity zajmuje mi około 80% czasu i z tego powodu łowię tymi metodami najwięcej ryb.

PP: Jakie cechy przynęty według ciebie są najważniejsze (akcja, wygląd, zapach, kolor)?  Jakie kolory są najskuteczniejsze według ciebie?

Bertus Rozemeijer: Akcja jest bardzo ważna. Dużym plusem jerkbaitów jest właśnie to, że możesz wykreować swoją przynętą dużo “akcji”, łowiąc jednocześnie dużo wolniej niż klasycznym wobblerem. Kolory? Dla mnie tylko naturalne.

PP: Jak wybierasz przynętę?

Bertus Rozemeijer: To zależy od pory roku i ryby na którą mam zamiar polować. Jeśli polujesz na sandacze łów głęboko i pozostawaj blisko dna. Szczupak jest bardziej wyrozumiały. Najbardziej lubię łowić na przynęty nurkujące do około 2 metrów na dużych zbiornikach i płytko nurkujące na kanałach, torfowiskach i polderach. Tylko zimą, wędkując w głębokich kanałach, używam do trollingu głęboko nurkujących przynęt.

PP: Jak duże są przynęty, których używasz najchętniej na szczupaka i muskie?

Bertus Rozemeijer: Wielu wędkarzy ma tendencję do używania wielkich przynęt. Nie widzę powodu do używania takich prawdziwych gigantów. Przynęta taka, jak  np. Fatso jest śmiertelnie skuteczna przez cały sezon. Łowiąc na Fatso więcej niż 40 szczupaków powyżej metra w ciągu sezonu upewniam się, że nie ma powodu do stosowania większych wabików. Właściwie nauczyłem się, że szczupaki polują na małe ryby tylko w okresie wiosny. Potem przestawiają się na większą zdobycz aby wrócić do mniejszych jesienią i znowu do dużych zimą.

PP: Jak szybko łowisz na przynęty sztuczne?

Bertus Rozemeijer: Lubię łowić szczupaki tak wolno, jak to możliwe. Twitchbaity, takie jak Skinner i większość jerkbaitów dają mi właśnie takie możliwości. Jednak jeśli łowię morskie drapieżniki (sea bass, roosterfish, jack, snapper), ściągam przynętę bardzo szybko.

PP: Jak głęboko prowadzisz zwykle przynętę?

Bertus Rozemeijer: To też zależy od gatunku. Jeśli to sandacz – łowię przy samym dnie. Jeśli chodzi o szczupaka to rzadko łowię g łębiej niż 5 m.

PP: Jakimi przesłankami kierujesz się wybierając miejsce połowu na jeziorze?

Bertus Rozemeijer: Zwykle szukam zarośniętych miejsc, rumowisk skalnych lub innych potencjalnych kryjówek ryb. Jeśli takich miejsc nie widać to rozpoczynam poszukiwania przy pomocy echosondy. Szukam uskoków twardego dna, zielska  lub podwodnych przeszkód.

PP: Co robisz po znalezieniu miejscówki?

Bertus Rozemeijer: Zwykle łowię w znanym miejscu dwa razy na dzień. W większości przypadków dryfuję łowiąc albo przetrolowuję je korzystając z silnika elektrycznego.

PP: Czy masz jakiś szczególny system obławiania miejscówki?

Bertus Rozemeijer: Nie zawsze. W swoim czasie nauczycie się właściwie oceniać miejscówki. Na początku sezonu, kiedy roślinność nie jest jeszcze w pełni rozwinięta, badam miejscówkę, oznaczam ją małymi, czerwonymi bojkami i następnie łowię dryfując wzdłuż znaków. Pomagają mi one w ocenie dugości rzutów i w wybraniu trasy kolejnego dryfu. Miejsce o długości ok. 100m oznaczam trzema bojkami. Każdy dryf ma szerokość ok. 30m. Robię więc 3 – 4 dryfy stosownie do planu tak, aby dobrze obłowić miejscówkę.

PP: Na ilu miejscach zwykle łowisz jednego dnia? Czy wolisz dłuższy, czy krótszy pobyt w jednym miejscu?

Bertus Rozemeijer: Nigdy nie pozostaję długo w jedym miejscu. Jeśli sprawdzona miejscówka danego dnia zawodzi, znaczy to, że prawdopodobnie ryby akurat nie żerują. Zwykle wracam w takie miejsce po 5 – 6 godzinach. Czas spędzony na jednej miejscówce zależy od jej wielkości. Jeśli to jedynie mała kępa zielska czy skała - łowię tam 15 minut. Jeśli miejsce jest duże, sprawdzenie czy szczupaki żerują może zająć nawet kilka godzin.

PP: Jaki powinien być według ciebie specjalista polujący na określony gatunek ryb?

Bertus Rozemeijer: Musi mieć otwarte na naturę oczy, wiedzę jak obchodzić się z rybą po złowieniu i ciągle uśmiech na twarzy pomimo dwóch dni bez brania.

PP: Co wpływa na ilość ryb złowioną jednego dnia?

Bertus Rozemeijer: Ilość piwa wypitego dnia poprzedniego!

PP: Czy pogoda lub pora roku mają na ilość łowionych przez ciebie ryb? Jeśli tak to jaka jest idealna pogoda?

Bertus Rozemeijer: O tak. Najlepsze zawsze są dla mnie pierwsze dni po otwarciu sezonu. Sukces zależy również od właściwego operowania łodzią, przezroczystości i temperatury wody itd. Idealna jest lekka bryza przy całkowitym zachmurzeniu i temperaturze wody pomiędzy 13 i 16*C.

PP: Plecionki czy żyłki?

Bertus Rozemeijer: Plecionki powiny zaczynać się od 20 kg i być stosowane do multiplikatorów. Żyłki do lżejszych przynęt i kołowrotków o stałej szpuli.

PP: Czy używasz podczas łowienia urządzeń takich jak GPS, echosonda, kamera podwodna?

Bertus Rozemeijer: Stosuję echosondę i GPS. Z uwagi na moją pracę często pozostawiam więcej miejsca na łodzi na aparaty fotograficzne niż na przynęty.

Nie zapominajcie jednak, że to, czego naprawdę potrzebujecie do przeżycia fantastycznego dnia na rybach to tylko garść przynęt Salmo!

PP: Wielkie dzięki za rozmowę Mistrzu!

 

Udostępnij

Bertus Rozemeijer - mój wielki Mistrz! Wywiady z Mistrzami wywiad, Szczupak, jerkbaity

Data utworzenia

wt., 27/07/2021 - 21:15

Data modyfikacji

wt., 24/08/2021 - 21:39